czwartek, 25 grudnia 2025

112. Arcydzieło


 

36 komentarzy:

  1. Są takie książki, które czytając faktycznie się cierpi, ale bynajmniej nie o arcydziełach myślę 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cierpię, czytając Rogozińskiego i Żulczyka. To znaczy już nie cierpię, bo przestałam czytać 🙃

      Usuń
    2. Żulczyka też? Ja lubię jego książki. Jedynie "Czarne słońce" to totalny koszmar czytelniczy idealny dla dewiantów i naprawdę ciężko mi było przez to przebrnąć... 😅

      Usuń
    3. Myślę, że to taka bardziej "męska" literatura, w każdym razie mnie nie odpowiada.

      Usuń
  2. A te grzybki dookoła?
    Czy one obiecują koniec cierpień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie takie grzybki, a nawet jak takie, to cierpień też nie uśmierzają...
      od uśmierzania są makówki, albo (popularniejsze) kłosy lub bulwy...

      Usuń
    2. @Lechu - miałam na myśli raczej cierpienie po zjedzeniu trucizny 😂.

      Usuń
    3. @PKanalia - kłosy? bulwy? Nie znam...

      Usuń
    4. @F.B...
      a z czego jest np. gorzałka - lek na całe zło?... nie rozczarowuj mnie twierdząc, że z Biedronki, stacji benzynowej, czy ze sklepiku 24/24...

      Usuń
    5. tu ciekawostka: 90% ludzi spotkanych na ulicy na pytanie "z czego się robi piwo?" odpowie, że z chmielu... nieźle ten narodek zgłupiał od tego chlania, LOL...

      Usuń
    6. Zaszło małe nieporozumienie, sądziłam, że kłosy i bulwy to jakieś inne, popularniejsze nazwy makówek.

      Usuń
    7. Aha, do Biedronek i Żabek nie chodzę w ogóle. A wódkę kupiłam ostatnio... nie pamiętam, kiedy, tak dawno to było.

      Usuń
    8. Moja babcia, będąc małą dziewczynką, rzekła do ojca: "Pilitusiu mi daj, nie udki!".

      Usuń
    9. chyba nie było jakiejś żadnej popularnej nazwy makówek w czasach, gdy one były legalne... na zielone mówiono po prostu zielone, a na te dojrzałe słoma, albo sieczka... sieczka dlatego, bo wielu rolników dla wygody swojej i klientów sprzedawało ją już w posiekanej formie... natomiast obecnie prawie nikt nie odróżnia opioidów od opiatów /czyli naturalnych opioidów/, więc także ich pochodzenia, dla nich towar jest od dila i nic ich więcej nie interesuje...

      Usuń
    10. A to bardzo źle. Pół biedy, jeśli towar jest oszukany i okazuje się cukrem pudrem, ale zanieczyszczony jakimś gównem... Źle to się może skończyć dla klienta 👃🏻.

      Usuń
    11. pewnie jest dla nich ważne ile jest cukru w cukrze, choć jak niektórych przypili, to myślą o tym dopiero post factum... natomiast jest duża różnica w temacie "jak i z czego to się robi" w stosunku do iluś dekad temu, wtedy "wiem, co ćpiem" było częściej spotykane...
      choćby taki głupi bimber... ilu ludzi teraz ma pojęcie, jak go wykonać?... a ilu kiedyś?...
      to tak naprawdę dotyczy wszystkiego, nie tylko "generatorów elementu baśniowego" w głowach, ale także chleba i papieru do dupy...

      Usuń
    12. p.s. cytat stulecia: "czy marihuana jest z konopi? chyba nie?"/prezes, tak, TEN prezes/...

      Usuń
    13. Bimber to jednakowoż syf z malarią. Cytat stulecia zaś jest... fenomenalny.

      Usuń
  3. cierpi jeszcze księgarz, który nie może tego sprzedać...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już poczwórne arcydzieło, a nawet poszóstne, bo cierpią jeszcze nauczyciele i uczniowie 😂🤣

      Usuń
    2. i lasy... mówi drzewo do drzewa: "na twoich kumplach chociaż wydrukowano Olgę Tokarczuk i podręczniki do matematyki, a na moich wstyd powiedzieć: Biblię, przemówienia Batyra i instrukcję używania młotka"...
      aczkolwiek...
      gdy tak wielu ludzi w obecnych czasach nie wie, do czego służy młotek, to takie instrukcje zaczynają nabierać pewnego sensu...

      Usuń
    3. p.s. pod warunkiem, że się czytać umie...

      Usuń
    4. Używam młotka BEZ instrukcji 🙃🤣

      Usuń
  4. O tak! Sa takie gnioty uznawane za arcydziela przez inteligentnych inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gniotów jest teraz skolko ugodno, bo takie czasy nadeszły, że pisać każdy może, trochę gorzej lub jeszcze gorzej...

      Usuń
  5. Wstyd się przyznać ile arcydzieł powodowało u mnie stany przedzawałowe. Najbardziej nie umiałam rozkminić pana, którego Domek jest w moim ukochanym Orłowie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Swiadomy czytelnik nie cierpi bo na czasie zamknie arcyksiazke i jeszcze uswiadomi innych czytelnikow. Niedoszlych czytelnikow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie można zamknąć i odłożyć, bo podstawa programowa domaga się "Dziadów" cz. III...

      Usuń
    2. :)))) Prosze nie mylic profesji z hobby! Za Dziady otrzymujesz wynagrodzenie miesieczne :)))) wczesniej odpisujesz umowe i sie z niej wywiazujesz lepiej :) lepiej niz gorzej.

      Usuń
    3. Płacą! Chyba udają, że płacą. Poza tym, za "Dziady" należy się odszkodowanie i trzytygodniowy turnus z opieką psychologiczną.

      Usuń
    4. No to wniosek, ze "Dziady" zeszly na dziady! Chyba wspolczuje.

      Usuń
    5. Współczuj na maksa! Do końca świata i o jeden dzień dłużej.

      Usuń
  7. Wspomniane arcydzieła nie spędzają mi snu z powiek, bo najczęściej porzucam je po kilku stronach, szkoda czasu , jest tyle ciekawych opowieści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, niestety, niektóre mordują od wielu lat 🤮

      Usuń