czwartek, 2 kwietnia 2026

141. Granica



28 komentarzy:

  1. Granice naszej wytrzymałości i tak są warte podziwu 😉 Ktoś inny już dawno, albo siebie, albo kogoś by zabił 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Jesteśmy podobni!

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że jeszcze mimo wszystko granicy wytrzymałości nie osiągnęliśmy, bo za nią to już jest tylko przepaść.

      Usuń
    3. Widzę to inaczej. Za granicami naszych wytrzymałości to już tylko przepaść, ale dla innych 🙃.

      Usuń
    4. My sami też możemy się w nią stoczyć jeśli owej wytrzymałości zabraknie 🙄

      Usuń
    5. Nie ma mowy, my już i tak jesteśmy na dni otchłani.

      Usuń
    6. Wiesz, nigdy nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej... 🙄

      Usuń
    7. No, niby tak...
      Optymizm bije z Ciebie jako i ze mnie.

      Usuń
    8. E tam, nawet Rów Mariański ma dno, od którego można się odbić 🙃

      Usuń
    9. Zaraz, zaraz, nie tak prędko. Muł, wodorosty i pukanie od spodu dna...

      Usuń
    10. Od dna można się odbić, ale i można sobie, uderzając o owe dno, kręgosłup połamać 😉

      Usuń
    11. Nawet z połamanym kręgosłupem da radę żyć. No chyba, że ten moralny się połamie, to wtedy jest bardzo ujowo 😉

      Usuń
  2. To jest emigracja czy wycieczka?

    OdpowiedzUsuń
  3. Idziesz? Ciężko będzie!
    Dzięki za piękną kartkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Granice sa umowne i czesto przeciekaja. Z wytrzymaloscia jest inaczej. Szczegolnie Twoja. Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pusty album do wykorzystania mam (na śmietniku kiedyś znalazłem), gdyby mi jeszcze pomysły artystyczne zaczęły się lęgnąć w głowie też bym mógł zacząć prowadzić taki art journal :D

    OdpowiedzUsuń
  6. La Linea... 😍 Uwielbiałam!!! 😃

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam!
    I dziękuję za cudowną kartkę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja granica wytrzymałości jest mierzona nie w m/km ale w latach nieświetlnych.
    A myślałam, że jest z gumy...Ot, co za głupota.

    OdpowiedzUsuń