kiedyś byłem z taką panią, która jak mnie wkurzała, to mówiłem, że chciałbym mieć was dwie... jak jedna by mnie wkurzyła, to bym jej podziękował za uwagę i wtedy ta druga może by zmądrzała... niestety realia były takie, że w końcu wszystko szło tak, jak mówiłem, tylko zaistniał taki szkopuł, że zmądrzeć już nie było komu... p.jzns :)
Ja konsumuje tylko niedobre ciasteczka (albo mi je sprzedaja, podsuwaja), a beze serwuje sobie tak duza, ze mnie z naglej slodkosci rzuca na strony choc ide po prostej. :)))
Tortu Pavlovej nie jadłaś? Torcików hiszpańskich? Tortu bezowego?! Zwykłej bezy z bitą śmietaną?! To ile Ty żyjesz na tym świecie, że jeszcze tego nie znasz? Pięć lat?! 😚
Odpowiada mi ta zerowka. Pol wieku (5 plus 0, daje 50 :))) to piekny wiek! Chyba, ze zostane w zerowce na dluzej to dam ogloszenie, ze skonczylam 100 :))) a to juz wyczyn!
... w formie nauczyciela? - to realia a pamiecia zawsze mozna, jesli sie kiedys bylo w zerowce. Ja poszlam od razu do pierwszej klasy. Nawet w przedszkolu mnie nie widzieli :))) I do czego tu wracac? Nie uwazam jednak, ze nie mialam szczesliwego dziecinstwa. Dziecinstwo jak dziecinstwo w pelnej rodzinie, wsrod ludzi, ktorzy uwazali wtedy, ze wszystkie dzieci sa nasze... duzo ciotek, babc i dziadkow (przyszywanych), kolegow i kolezanek wlasnych i rodzenstwa. Byli tez sasiedzi i znajomi rodzicow... rowiesnicze kuzynostwo, polkolonie, kolonie i wycieczki na jagody :))) i na sliwki u sasiada :)))). Poruszylas strone wspomnien!
Nie, w formie własnej. Sześciolatki. Do przedszkola nie chodziłam, ale zerówka już była obowiązkowa. Miałam cudowne dzieciństwo. Do końca studiów. Potem wyszłam za mąż i to był początek końca. Jak się okazało, całkowitego końca mojego życia. Żyłam naprawdę do 25 roku. Odtąd już tylko wegetuję.
kiedyś byłem z taką panią, która jak mnie wkurzała, to mówiłem, że chciałbym mieć was dwie... jak jedna by mnie wkurzyła, to bym jej podziękował za uwagę i wtedy ta druga może by zmądrzała... niestety realia były takie, że w końcu wszystko szło tak, jak mówiłem, tylko zaistniał taki szkopuł, że zmądrzeć już nie było komu...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Cóż, istnieją na świecie osobniki obu płci z nieusuwalną blokadą na zmądrzenie i koniec. Nie da się, cześć pieśni.
UsuńW sumie to dobra rada, z tym że w opcji dla łasuchów dwa to jednak za mało 😉
OdpowiedzUsuńNo to trzy, cztery, pięć... ile dusza zapragnie, do urzygu! 😂
UsuńZ tym że to nie dusza będzie rzygać 😂
UsuńTrudno, jakieś koszty trzeba ponieść 🤣
UsuńTak to już bywa, że to co dobre trzeba odchorować 😉
UsuńI to, co złe, też. Czyli wszystko trzeba odchorować. Czasem choroba ciągnie się latami.
UsuńMam wrażenie, że życie ogólnie polega na odchorowywaniu... 🙄
UsuńZgadza się. Nasze na pewno.
UsuńTakie niestety mamy posrane "szczęście"... 😥 Choć chciało by się choć na jakiś czas żeby było inaczej...
UsuńW moim życiu było inaczej. To chyba jeszcze gorzej, znać smak szczęścia i utracić je bezpowrotnie.
UsuńSam nie wiem co gorsze. Ty przynajmniej poznałaś smak szczęścia. Tylko sposób w jaki Ci je wydarto był okrutny...
UsuńJeden raz tak. Ale np. dzieciństwo i pierwsza młodość odeszły w sposób naturalny, a byłam bardzo, bardzo szczęśliwa przez pierwsze 25 lat życia.
UsuńNiestety szczęście, podobnie jak i cała reszta, nie trwa wiecznie... 🙄
UsuńBywa, że trwa. Znam osoby szczęśliwe.
UsuńO tak, ciastek nigdy za wiele, a gdy jeszcze mąż łasuch, to zapas musi być spory!
OdpowiedzUsuńAch, bezy z bitą śmietaną...! Mniam! 🍰🧁🍥🍪🍩
UsuńWiem, że lubisz bezy, a ja akurat nie, to miałabyś więcej!
UsuńNo to nic, tylko z Tobą robić zakupy!
UsuńNo i to jest prawda objawiona 😉 trzeba będzie wcielić w życie 😄 buziaki 😘
OdpowiedzUsuńBezy, bezy, bezy i bita śmietana!!!
UsuńJa konsumuje tylko niedobre ciasteczka (albo mi je sprzedaja, podsuwaja), a beze serwuje sobie tak duza, ze mnie z naglej slodkosci rzuca na strony choc ide po prostej. :)))
OdpowiedzUsuńA ja konsumuję wyłącznie bezy z bitą śmietaną. Reszta mnie nie interesuje.
UsuńA ja nigdy nie jadlam ze smietana!!!! Jeszcze bita. Ale to chyba nie moje strony smakowe.
UsuńTortu Pavlovej nie jadłaś? Torcików hiszpańskich? Tortu bezowego?! Zwykłej bezy z bitą śmietaną?! To ile Ty żyjesz na tym świecie, że jeszcze tego nie znasz? Pięć lat?! 😚
UsuńWszystko sie zgadza. Nie jadlam nic z tego co wypisujesz. Tylko takie beziki jak kupki czasem zeżre i mam nogoplas. :)))
UsuńJa jestem 5 plus. Zgadza sie.
Matuchno, przedszkolak! Jeszcze chwila i w zerówce się znajdziesz 🤣
UsuńOdpowiada mi ta zerowka. Pol wieku (5 plus 0, daje 50 :))) to piekny wiek! Chyba, ze zostane w zerowce na dluzej to dam ogloszenie, ze skonczylam 100 :))) a to juz wyczyn!
UsuńKurde, chciałabym być teraz w zerówce. Wrócić do tamtych szczęśliwych czasów...
Usuń... w formie nauczyciela? - to realia a pamiecia zawsze mozna, jesli sie kiedys bylo w zerowce.
UsuńJa poszlam od razu do pierwszej klasy. Nawet w przedszkolu mnie nie widzieli :))) I do czego tu wracac? Nie uwazam jednak, ze nie mialam szczesliwego dziecinstwa. Dziecinstwo jak dziecinstwo w pelnej rodzinie, wsrod ludzi, ktorzy uwazali wtedy, ze wszystkie dzieci sa nasze... duzo ciotek, babc i dziadkow (przyszywanych), kolegow i kolezanek wlasnych i rodzenstwa. Byli tez sasiedzi i znajomi rodzicow... rowiesnicze kuzynostwo, polkolonie, kolonie i wycieczki na jagody :))) i na sliwki u sasiada :)))).
Poruszylas strone wspomnien!
Nie, w formie własnej. Sześciolatki. Do przedszkola nie chodziłam, ale zerówka już była obowiązkowa. Miałam cudowne dzieciństwo. Do końca studiów. Potem wyszłam za mąż i to był początek końca. Jak się okazało, całkowitego końca mojego życia. Żyłam naprawdę do 25 roku. Odtąd już tylko wegetuję.
Usuń